NoclegiAtrakcje turystyczneImprezyGastronomiaLast minuteGaleria zdjęćSpołeczność
Domki letniskowe Wielkopolskie
Agroturystyka Wielkopolskie
Kwatery prywatne Wielkopolskie
Apartamenty Wielkopolskie
Pensjonaty Wielkopolskie
Hotele Wielkopolskie
Ośrodki wypoczynkowe Wielkopolskie
Campingi pola namiotowe Wielkopolskie
imprezy integracyjne Wielkopolskie
wypożyczalnie sprzętu Wielkopolskie
czarter jachtów Wielkopolskie
konferencje Wielkopolskie
Zamki, ruiny Wielkopolskie
Rekonstrukcje bitew Wielkopolskie
kopalnie, jaskinie, podziemia Wielkopolskie
Restauracje Wielkopolskie
Zobacz profil klubowicza TintuLintu

Kalisz - legenda o Dorotce

dodał(a): TintuLintu
ostatnia aktualizacja 2010-01-17 05:08
Drukuj artykuł
Wielu młodych panów i rycerzy oczarowanych urodą Dorotki, prosiło o jej rękę. Niestety, starościanka wszystkim odmawiała. Starosta chciał córkę wydać za mąż bogato i godnie, ale ona nie życzyła sobie widzieć zalotników.

Dumny i porywczy starosta zamku kaliskiego miał piękną córkę Dorotkę. Prawie co roku do Kalisza przyjeżdżał król ze swym dworem. Wśród dworzan było wielu młodych panów i rycerzy. Wielu z nich, oczarowanych urodą Dorotki, prosiło o jej rękę. Niestety, starościanka wszystkim odmawiała. Starosta chciał córkę wydać za mąż bogato i godnie, ale ona nie życzyła sobie widzieć zalotników. Siedziała w swej izbie i wyglądała przez okno na ulice miasta.

Do izby Dorotki oprócz ojca nie mógł wejść żaden mężczyzna. Wyjątkiem był młody kaliski szewczyk Marcinek. Dorotka musiała mieć co miesiąc nowe buciki, i to buciki robione przez pięknego Marcinka. Ojciec tolerował te zachcianki córki - stać go przecież było na tę niewinną fanaberię.

Pewnego razu król wysłał starostę z poselstwem do dalekiego kraju. W tym czasie miasto nawiedziła zaraza. Umierali starzy i młodzi, słabi i silni, kobiety, mężczyźni i dzieci. Ludzie umierali na ulicach.

Marcinek, dbając o to, aby przykry widok nie raził pięknych oczu starościanki i by omijała ją zaraza, stale przebywał w okolicy zamku i usuwał zmarłych z bruków ulic Grodzkiej, Toruńskiej, Mariańskiej i Farnej. Kiedy zorientowano się, że Marcinek codziennie bywa w zamku i przesiaduje w komnacie Dorotki, zabroniono mu przychodzić do niej. Od Dorotki odsunięto starą piastunkę, która podobno ułatwiała młodym spotkania, a dano jej złą, starą dwórkę.

Odtąd często widywano szewczyka, gdy z ulicy tęsknie patrzył w okratowane okno nad bramą zamku, gdzie nie było już pięknej twarzy Dorotki, za to często wyglądała chuda, sroga twarz nowej opiekunki.

Pewnego razu, gdy chuda jędza mocno zasnęła, w komnacie Dorotki zjawił się, sobie tylko znanym sposobem, szewczyk Marcinek. Słodka noc minęła jak czarowna chwila, a wczesnym rankiem Marcinek chciał się wymknąć z zamku. Drogę zagrodzili mu jednak halabardnicy. Uciekając przed nimi wbiegł na krużganki a potem na dach, za nim biegli halabardnicy. Nie namyślając się długo, skoczył Marcinek na bruk ulicy Grodzkiej, tuż pod okno ukochanej.

Osłupiałym wzrokiem patrzyła Dorotka, gdy z zakrwawionego bruku unoszono martwe ciało ukochanego chłopca.-[PODZIEL]-Pewnego wieczoru zaczęły bić dzwony Św. Mikołaja, po czym z ciemności ulicy Grodzkiej wynurzyła się dziwna procesja. Przodem niesiono chorągwie i płonące żagwie, a dalej szła gromada ludzi obnażonych do połowy ciała i śpiewała nabożne pieśni. Światła pochodni ukazywały pocięte ramiona i plecy mężczyzn i kobiet. Procesja szła w kierunku ulicy Farnej, a po chwili zaczęły bić dzwony kolegiaty. To gromada biczowników krążyła po Kaliszu i wstępując do kościołów przy biciu dzwonów, chłostali się biczami. Kto chciał przystąpić do takiej gromady, powinien zaopatrzyć się w żywność lub pieniądze na 33 dni i 12 godzin, co miało przypominać lata Chrystusowe, i tyleż czasu spędzać na praktykach bractwa.

Biczownicy zniknęli wkrótce z miasta, a wraz z nimi poszła i piękna Dorotka. Widywano ją w różnych miejscowościach Wielkopolski, idącą na czele procesji biczowników.
Tymczasem wrócił z dalekiego kraju starosta kaliski, bardzo stęskniony za ukochaną córką. I tu wieść o Dorotce boleścią i gniewem zalała mu serce. Do lochów zamkowych wtrącił halabardników i dowódcę zbrojnej załogi za brak pieczy nad zamkiem i starościanką.

Zniesiono wkrótce procesje biczowników i zabroniono do nich przystępować. Grupy biczowników, ukrywając się przed władzą, włóczyły się po polach i lasach zamieniając się w bandy rozbójnicze. Podobno wśród pierwszych schwytanych biczowników, przywiezionych do Kalisza w zakrytych jucznych wozach znajdowała się Dorotka z chorym umysłem.

Srogi i zapamiętały w swym gniewie starosta zbyt boleśnie odczuł swą hańbę i wstyd. Nieszczęsną córkę kazał żywcem zamurować w jednej z 15 baszt obronnych miasta, znajdującej się na tyłach kolegiaty. Tu dokonała żywota.

W baszcie tej później zamykano dziewczyny występne i nazywano je Dorotkami, a sama baszta do dziś Dorotką się zowie. Do dziś również w bezchmurne, księżycowe noce można usłyszeć niesione z wiatrem od baszty ciężkie westchnienia i cichy płacz starościanki.

Rozwinięcia klubowiczów

dodaj rozwinięcie do artykułu
Dodaj rozwinięcie do artykułu

Galeria zdjęć Kalisz - legenda o Dorotce

pokaż całą galerię zdjęć
okienko w baszcie Dorotkabaszta DorotkaKalisz - baszta DorotkaKalisz - baszta Dorotka
Dodaj zdjęcie do galerii - podziel się wrażeniami z tego miejsca
Uwaga! Akceptowane formaty to jpg, gif, png
Plik zdjęcia

Opis do zdjęcia

Wasze komentarze

Kalisz - legenda o Dorotce

  • Kraina:Wielkopolskie
  • Miejscowość:Kalisz
  • Okolica:kaliski
  • Kategoria:legendy, podania
  • Odwiedzin:4258
Jak oceniasz ten materiał:
0 12

Ciekawostki Wielkopolskie


Imprezy Wielkopolskie


Noclegi Wielkopolskie


W okolicy

© 2009-2018 Intour.pl - Wszelkie prawa zastrzeżone.
logo dotpay
Rozliczenia transakcji kartą kredytową i e-przelewem
przeprowadzane są za pośrednictwem Centrum Rozliczeniowego Dotpay
zamknij okno
Fotografia stanowi własność autora. Kopiowanie i rozpowszechnianie fotografii bez jego zgody jest zabronione.